Susza, brak zimy. Katastrofa klimatyczna jest faktem

Mija połowa stycznia, a pogoda w centralnej Polsce nie przypomina zimowej. Jeszcze niedawno żartowałam, że śnieg będę oglądać tylko na zdjęciach. Nie spodziewałam, że gorzki żart tak szybko stanie się prawdą.

Dla osłody więc zamieszczam kilka zdjęć z lat poprzednich, aby nacieszyć oczy bielą.

Zima, Polska Centralna 2015-2017, Winter, Central Poland 2015-2017

Kilka faktów: długotrwały brak opadów, w tym zimowych opadów śniegu, jest powodem suszy (więcej tutaj, tutaj tutaj). Z roku na rok notujemy coraz wyższe temperatury powietrza (więcej tutaj i tutaj), co ma negatywny wpływ na: ekosystemy (zanikanie siedlisk, wycofywanie się i wymieranie gatunków roślin i zwierząt, rozprzestrzenianie się gatunków obcych i inwazyjnych, więcej tutaj i tutaj), zdrowie ludzi (upały, obniżona wilgotność powietrza, zwiększone zapylenie, negatywnie odbijają się na zdrowiu fizycznym, ale pojawił się również problem depresji klimatycznej), rolnictwo (zmniejszone plony, a w konsekwencji mniejsze zbiory i droższa żywność), gospodarkę energetyczną (wzrost zapotrzebowanie na energię, co zwiększa emisję CO2 z tradycyjnych źródeł energii, problemy z chłodzeniem w elektrowniach).

Badyle

Pogoda (w efekcie zmian klimatycznych wywołanych przez człowieka) nie obdarza nas zbyt dużą ilością śniegu, więc na pociechę zamieszczam pokryte szadzią łąkowe badyle. Rośliny, które często razem z resztką nasion, stoją ususzone zimą są stołówką dla ptaków. Z tego powodu powinniśmy je pozostawiać również w naszych ogrodach. W uschniętych liściach zimuje część owadów. Ponadto nieskoszona warstwa biomasy chroni glebę przed wysuszeniem i wywianiem przez zimowe wiatry.

Kochajmy badyle : )
Dolina Warty, Centralna Polska, 11.2019

2019_11010260
Dolina Warty, Centralna Polska

Czytaj dalej „Badyle”

Złota godzina i meandry Warty

Gdy nocą w powietrzu wisi ciężka od smogu (niestety) mgła a rano zapowiada się przymrozek, to najlepszy czas by wyjść od świcie z aparatem. Można wtedy liczyć na kilka  dobrych kadrów i szereg przeżyć estetycznych związanych ze szronem i szadzią. Oraz zmarznięte palce ; )

To, co widać na zdjęciu, to nie jezioro z wyspą na środku. Tak oto prezentują się zakola dużej rzeki, niepoddane betonowaniu, prostowaniu i innym bezsensowym działaniom. Bezsensownym pod pod kątem przyrodniczym, retencyjnym, przeciwdziałania powodziom i finansowym.

Rzeka meandruje tu swobodnie, przebudowując brzeg i tworząc siedliska dla roślin i zwierząt. Rozległe łąki i lasy łęgowe (tych drugich prawie tu nie ma, a szkoda) mogą przyjąć większość fali powodziowej, jeśli się taka trafi. Łacha piachu na zakolu nawet gdy stałam tam robiąc zdjęcia osypywała się do wody zmieniając kształt. Obok mnie na brzegu ślady bobrów i obgryzione gałązki wierzby. Niedaleko na kępce wystającej z wody swoją stałą czatownie ma czapla siwa. Ingerencja człowieka jest zbędna.

2019_11010247

Warta pod Kołem, Wielkopolska, Poland, 10.2019

Wilgotne łąki – raj dla kukułek, których nie słychać

Wilgotne łąki są siedliskiem dla wielu rzadkich roślin i zwierząt. W tym kukułek. Nasłuchiwanie nic tu nie da, gdyż spotkamy je pod nogami. Kukułki to byliny z rodziny storczykowatych. Preferują wilgotne gleby torfowe. Dziesięć gatunków kukułki podlega ochronie w Polsce na mocy Rozporządzenia Ministra Środowiska z 2014 roku. Są to praktycznie wszystkie kukułki występujące na terenie Polski.

Kolorystyka zmienia się zależnie od dominacji kwitnienia kolejnych roślin. Na przełomie maja i czerwca pojawia się kolor różowy. Na wilgotnych łąkach pochodzi najczęściej od licznego pojawu firletki poszarpanej lub (raczej nieco później) krwawnicy pospolitej, ale czasem warto przyjrzeć się bliżej, bo może nas czekać niespodzianka w postaci stoplamka (inna nazwa kukułki pochodząca od ciemnych plamek na liściach).

Tak właśnie zaskoczyła mnie niewielka łąka pod lasem olszowym w Dolinie rzeki Warty. Trzy tygodnie później na tej samej łące gdzie doliczyłam się około 70 stoczyków praktycznie można ich było już nie dojrzeć. Przekwitnięte kukułki giną dla oka wśród wysokich bylin.

Inna łąka, którą znam od kilku lat, zlokalizowana jest pod Ozorkowem. Łąka choć niewielka charakteryzuje się bogactwem gatunków roślin i licznie występującą kukułką (doliczyłam się ponad 100 osobników, głównie kukułki szerokolistnej).

Wilgotne łąki są siedliskiem również dla innych cennych, rzadkich i chronionych roślin, takich jak kosaciec syberyjski, goździk pyszny, starodub łąkowy i rzadka paproć nasięźrzał pospolity. Łąki te, aby zachowały swój charakter muszą być koszone rzadko, najlepiej raz w roku, pod koniec lata. Związanych jest z nimi również wiele gatunków zwierząt, szczególnie owadów i ptaków.

Zagrożeniem dla tych cennych siedlisk jest w szczególności: zarastanie (w wyniku zaniechania koszenia oraz przez rośliny inwazyjne takie jak trzcina i nawłoć), zmiana stosunków wodnych (melioracja, lej depresyjny, zabagnienie), nawożenie i większa częstotliwość koszenia w celu zwiększenia ilości i jakości uzyskiwanej paszy. Czasem takie cenne łąki znikają ze względu na budowę drogi, kopalni odkrywkowej lub po podniesieniu terenu przeznaczane są pod zabudowę (tereny podmokłe, szczególnie w dolinach rzecznych, nie powinny być wykorzystywane w takich celach również biorąc pod uwagę zwykły zdrowy rozsądek, a jednak tak się dzieje). Dla samych storczyków zagrożeniem jest wykopywanie lub zrywanie roślin ze względu na ich atrakcyjność. Wilgotne łąki, w dobie zmian klimatycznych, podniesienia średnich temperatur, wydłużonych okresów suszy wraz z wymienionymi wyżej czynnikami, są jednymi z bardziej zagrożonych siedlisk, a z nimi występujące na nich rośliny i zwierzęta. 

Maj-Czerwiec 2019

[Edit]:

Z początkiem lipca łąka nad Wartą trafiła pod sianokosy. Szczęśliwie stało się to po przekwitnięciu storczyków. Aż trudno uwierzyć, że cokolwiek tu było : )

2019_07060051
Łąka nad Wartą po sianokosach 07.2019

Jak naprawić pęknięty błotnik, czyli jak nie kupować kolejnego kawałka plastiku

Jako osoba dość intensywnie eksploatująca mój dwukołowiec zdarza mi się uszkodzić to i owo. W euforii korzystania z udogodnień PKP w postaci Regiokarnetu z dokupionym biletem na rower, przerzucając, na którymś z, nie zawsze dostosowanych do europejskich standardów, peronów uszkodziłam jeden z błotników.

2019_05220017

Można oczywiście kupić nowy, ale:

Czytaj dalej „Jak naprawić pęknięty błotnik, czyli jak nie kupować kolejnego kawałka plastiku”